Monochromat typu EC

Tym razem bez wygłupów.

Tym razem bez wygłupów.

Pstrykando na kilka kominów, jakieś kable, kotły, tabliczki, rury, zawory, aparat i telefon (bo aparatowa bateria po trzystu pstrykach zrobiła się głodna).

To co, że pod światło?

To co, że pod światło?

Na hali, na hali…

(z kroplą koloru gdzieniegdzie)

Nagoniebieskie (że niby pod gołym niebem?):

Z pewnością klimat byłby oddany dużo lepiej wypas aparatem o kozackiej porze i w fotografii obrobionej w szpanerskim programie (wybaczcie, udzielił mi się dresiarski slang allegrowiczów-sprzedawców). A jest tak. I wątów brak.

W roli modela: niezastąpiony Rorq.

Reklamy

Bajkowa Elektrociepłownia

j/w

j/w

Tak właśnie. Bo EC to nie tylko steampunkowo-loftowe klimaty. Dajcie się przekonać.

Bajucha.

Bajucha.

22 października w ramach 2o. Foto Day’a Rorq umożliwił porobienie kilku niezobowiązujących fot. Jako że fotografka ze mnie żadna, cały ten „konkurs”, w którym już i tak nie mogę brać udziału, miałam za kolejne wyzwanie dla absurdalnie rozwiniętej wyobraźni.

Butle z gazem rozweselającym czy pimbdziaule dyfuzyjne?
Kociołki i loszki babci Jadzi.

Kociołki i loszki babci Jadzi.

Kąpielisko, plaża "szczeżona" i... wodniki szuwarki?

Kąpielisko, plaża "szczeżona" i... wodniki szuwarki?

i park rozrywki wodnej z tęczą w tle.

i park rozrywki wodnej z tęczą w tle.

Tu jakieś coś z taką wielką klapą.

Tu jakieś coś z taką wielką klapą.

Cukierasy (zaworasy), a na przedostatnim jeszcze piec B.J.

Cukierasy (zaworasy), a na przedostatnim jeszcze piec B.J.*

* – nie ma nic wspólnego z młodą piosenkarką płci męskiej: J.B.

Klimat kotłowaniny zabarwiony niebem.

...

...

koMINY. Podobno jeden z nich to tak naprawdę tylko rakieta kosmiczna, która, lecąc na Ziemię, wbiła się dziobem w błoto.

koMINY. Podobno jeden z nich to tak naprawdę tylko rakieta kosmiczna, która, lecąc na Ziemię, wbiła się dziobem w błoto.

Prysznic, czyli odświeżanie sprzętu pstrykowego. I można iść dalej.

Prysznic, czyli odświeżanie sprzętu pstrykowego. I można iść dalej.

Plac zabaw (kraciasta zapora przed upadkiem).

Plac zabaw (kraciasta zapora przed upadkiem).

W dziale: Dla Milusińskich - Wyścigówki, Mały budowniczy, Małpi gaj, Zębate rury w domu strachów, Zabawa edukacyjna "turlam się" oraz system budek dla Alternatywnych, zmyślonych futrzaków (wersja dla alergików)
W dziale: Dla Milusińskich – Wyścigówki, Mały budowniczy, Małpi gaj, Zębate rury w domu strachów, Zabawa edukacyjna „turlam się” oraz system budek dla Alternatywnych, zmyślonych futrzaków (wersja dla alergików)
Kącik relaksacyjny dla sfrustrowanych matek.

Kącik relaksacyjny dla sfrustrowanych matek.

Tym zaś, którzy zamiast włosów na głowie wolą nawilżać te na plecach (i to naturalnymi niemal sposobami!), EC proponuje nowoczesny kompleks siłowni.

Tym zaś, którzy zamiast włosów na głowie wolą nawilżać te na plecach (i to naturalnymi niemal sposobami!), EC proponuje nowoczesny kompleks siłowni.

Zegary. Gdyby tylko był sposób, by pohasać między nimi jak na torze przeszkód...

Zegary. Gdyby tylko był sposób, by pohasać między nimi jak na torze przeszkód...

Nie potrafię zliczyć, ile industrialnych bajek można by zekranizować w takich miejscach.

Nie potrafię zliczyć, ile industrialnych bajek można by zekranizować w takich miejscach.

Choćby Muminki. Hatifnaty już są.

Choćby Muminki. Hatifnaty już są. Chyba że to Małe Pandy?

Na koniec tych dureństw jeszcze trochę przyrody. Bo zieleń rzekomo koi. Szczególnie zielone zombie.

Jak za 20 lat będą przerabiać EC na lofty, to ja tam nie pogardzę.

Podsumowanie ElectroHead’a (tak bez spiny)

Spina

Spina.

 Nareszcie się zebrałam w sobie…

Nie mam zamiaru oceniać ostatniej imprezy. Ciut pokażę (bo na fejsie nie ma od nas zdjęć…), a ciut pogmeram w cyście naszego lokalnego Piekiełka (a może haterów?). Ale zacznijmy od tych miłych rzeczy:

koncert Controlled Collapse

Controlled Collapse

Controlled Collapse w 4 Różach dla Lucienne

 Było zacnie. Powyżej oczekiwań. Być może przydałoby się gęstsze audytorium. Najważniejsze jednak, że wszystkich występ zadowolił.

Na spróbowanie.

Na spróbowanie.

Członkowie zespołu bardzo miło mnie zdziwili (w szczególności Milena i Kolega-perkusista jazzowy, którego imienia niestety nie pamiętam). Normalni, grzeczni. Ba, przemili! (wybaczcie rymy częstochowskie)

Tu jeszcze trochę zdjęć samego Wojtka Króla:

Wojciech Król (kryptonim bojowy kr-lik)

Wojciech Król (kryptonim bojowy kr-lik)

I przepyszna widownia:

Na widowni.

Na widowni.

Z Ultrą.

Z Ultrą.

(korciło mnie, cy to zdjęcie podpisać: Innuendo & Ultra, lecz ‚insynuacja’ to lepsza ksywa dla kota)

ElectroHead party vol. 3

ElectroHead party vol. 3

ElectroHead party vol. 3

 Tadaaam! Okazało się, że moje genialne pomysły nie roją się tylko dla samej potrzeby oigów (dla niewtajemniczonych – „oig” robi foka). Otóż przed imprezą zaproponowałam Rorq’owi seta z samym Andym LaPleguą. Poszedł na to. Przez ponad półtorej godziny serwował morderczego seta polepionego z Combichrystusa, Scandy, Icon of Coil, Panzer AG. Nie umiałam zejść z parkietu i obserwowałam tylko pioruny rzucane z oczu Anity w stronę DJ-ki. Ale co? Nie było fajnie? Skakali niemal wszyscy. Tylko mój-ulubiony-kolega, którego na potrzeby bloga zwać będę Kwiatek, jednoznacznie się od tego entuzjazmu odciął.
Pozwólcie, że zacytuję wieszcza:

Kurczaki, ziemniaki.

Kwiatek, 30.09.2011

Okrutną sprawą była oczywiście awaria sprzętu, przez którą ani Morawsky nie mógł dokończyć swego seta, ani mnie nie było dane puścić miłej noise’o-sieki (o, radości, w radiu trochę sobie to ostatnio odbiłam). Set Wikci był ogromnie wysmakowany, oldschoolowy. Najostrzej szalał tb8O8, w zasadzie nie dziwota. Na tej niwie sporo mnie jeszcze czeka nauki. Tymczasem nie każdy życzenie na imprezie cokolwiek poznawać…

Głosy

Pojawiały się, że koncert fajny, a reszta FUU BLEE. Ale. Tak jest za każdym razem. Coś komuś nie pasuje, ktoś nie rozróżnia Architecta od techno, ktoś inny najchętniej bawiłby się cały czas przy Call The Ships To Port i Shelterze, albo Hocico.

Po pierwszej i drugiej imprezie jeszcze się przejmowałam.

Wolontariat

Tymczasem wszyscy hejterzy zapominają o pewnym aspekcie. Przede wszystkim tak audycja, jak i sama impreza nie przynosi nam znaczącego dochodu. Robimy to dla przyjemności, przy okazji umilając czas innym. A krytyka jest tak mocna, jakbyśmy grali dla VIP-ów na zamkniętym bankiecie za pieniążka.

Zamysł od początku był taki, by zrobić coś, czego w mieście brakuje. Coś, z czego będzie autentyczna radocha. Dlatego chcieliśmy oddać w setach całe spektrum muzyczne, wszystko, co kryje się pod pojęciem „electro”, a przy okazji nadaje się do tańca. BIIIP! Zła odpowiedź.

Nie wiem, czy kogokolwiek bawi przychodzenie na imprezę „tylko 20 kawałków”, na której wiadomo, co poleci i nawet o której godzinie. Nudzi? Jasne, ale jakie mamy inne wyjście? O ile się orientuję, coś takiego już funkcjonuje na pewnej cyklicznej zabawie pewnego klubu (ale nie wymienię z nazwy, bo mi się nie chce).

Podsumowując wreszcie

1) Koncert CC był pomysłem Ultry, za co dziękujemy. Pomysł zaś będziemy ciągnąć.

2) Na EHPvol.4 ze swoim setem wystąpi Joinka. Niech Goci też mają coś od życia 😉

3) Proponuję każdemu stękaczowi najpierw porządnie nagłówkować się przy szykowaniu seta (choćby głupia sprawa beatrate’ow), zagrać go i postresować się pustym parkietem. To ogromna lekcja pokory.

4) Electro to nie sam EBM, albo sam harsh. Inni widzą tam wyłącznie synthpop.  Na bogów! Ocząśnijcie się!

5) Kocham alternatywę i IDM-y (które przygotuję, gdy się tylko znajdą chętni). Ale industrialem też nie pogardzę. Wszystko spoko, gdy muza choć przypomina ambitną, bo nie zniżę się do puszczania ludziom disco-noise’o-polo-electrolo. Religia mi zabrania. I wykształcenie muzyczne.