Zezwierzęcenie

Dla urozmaicenia ostatnich nieaktywnych tygodni, wrzucam zdjęcia różnych, czasem przypadkowo napotkanych stworzeń. Miejcie litość – robione moim starym kalkulatorem.

Ślimak podeszczowy, zielonogórski

Ślimak podeszczowy, zielonogórski

Chleb z kota, pieczony na wolnym ogniu...

Chleb z kota, pieczony na wolnym ogniu…

Fot.: B. Pawlikowska, Blondynka w zaginionych światach, wydanie drugie, poprawione :3

Fot.: B. Pawlikowska, Blondynka Rorq w zaginionych światach, wydanie drugie, poprawione :3

Jak to dobrze, że ten kot woli przynosić czekoladki zamiast rozszarpanych myszy.

Jak to dobrze, że ten kot woli przynosić czekoladki zamiast rozszarpanych myszy.

Te dwa rude punkciki w Łazienkach to z TAQ ;)

Te dwa rude punkciki w Łazienkach to z TAQ 😉

Pan się buja po Poznaniu

Pan się buja po Poznaniu

... ogromnie bezczelny.

… ogromnie bezczelny.

Zaginiony foczy kapsel.

Zaginiony foczy kapsel.

Helskie, miłe i puchate #1

Helskie, miłe i puchate #1

Helskie, miłe i puchate #2

Helskie, miłe i puchate #2

Te foki są żagańskie i nie dołączą do mojej kolekcji...

Te foki są żagańskie i nie dołączą do mojej kolekcji…

Rycina zbiorowa.

Rycina zbiorowa.

W poszukiwaniu Starej Pomarańczarni.

W poszukiwaniu Starej Pomarańczarni.

U Wikci na make-up'owym maratonie.

U Wikci na make-up’owym maratonie.

Policz wszystkie Fok(k)i

Policz wszystkie Fok(k)i

Pyszna, waniająca stopa.

Pyszna, waniająca stopa.

Rozlane poddasznie.

Rozlane poddasznie (brawa dla tej pani za ziarno na zdjęciu).

Doktorze Laser? To ty?

Doktorze Laser? To ty?

Czy ja ci wchodzę, jak się kąpiesz?

Czy ja ci wchodzę, jak się kąpiesz?

Mamo, on zajął moją połowę!

Mamo, on zajął moją połowę!

Bonus:

Focza ciocia w burce bez okienka >.<

Focza ciocia w burce bez okienka >.<

W imieniu powyższych, zwierzęta gospodarskie, zoofagi miaucząco-na-ogon-polujące, dziękują za uwagę.

Zbiera mi się…

…a w zasadzie nam obojgu. Dzielę się. Znowu galeria, wiem, nuda.

1. Kubki z kotami

Od lewej: śpiąco-mruczący, filiżanki od Magdy i fili wydziwiane, koto-psie.

Od lewej: śpiąco-mruczący z tesco, filiżanki od Magdy i fili wydziwiane, koto-psie.

Kocia ferajna, mały z... pepco? i mój ulubiony - kocie przyjęcie (tesco).

Kocia ferajna, mały z... pepco? i mój ulubiony - kocie przyjęcie (tesco).

Ferajna2, Empik i no name.

Ferajna2, Empik i no name.

2. Foki

Wicie rozumicie. Na tym punkcie jestem absolutnie pierdolnięta. Największa (i najładniejsza) pluszowa jest od Wikci, reszta z Lumpa. Z termometrem w Rossmannie mierzyłam się na spojrzenia kilka tygodni. Otwieracz do piwa wygrany na aukcji allegro.

Wicie rozumicie. Na tym punkcie jestem absolutnie pierdolnięta. Największa (i najładniejsza) pluszowa jest od Wikci, reszta z Lumpa. Z termometrem w Rossmannie mierzyłam się na spojrzenia kilka tygodni. Otwieracz do piwa wygrany na aukcji allegro.

3. Zwisy okołoszyjne

Od lewej: Robin Ruth, Disney Tie Rack, Cardinalli, Hugo Boss, Kenzo (żeby nie było - wszystkie moje).

Od lewej: Robin Ruth, Disney Tie Rack, Cardinalli, Hugo Boss, Kenzo (żeby nie było - wszystkie moje).

Jedwabne apaszki od babci. Mam także gdzieś w odmętach szafy zwyklejsze, żorżetowe, ale za nic w świecie nie jestem w stanie ich odszukać...

Jedwabne apaszki od babci. Mam także gdzieś w odmętach szafy zwyklejsze, żorżetowe, ale za nic w świecie nie jestem w stanie ich odszukać...

4. Biżuteria

Naciepane.

Naciepane.

Czarne serduszka, te małe pojedyncze i koniki morskie - Glitter, a mniej więcej od lewej: srebrne z koralem, srebro i onyks - przywiezione z wakacji; skrzypce, różowy kwarc i modelinowe groszki - podarki; u góry jest porcelana emaliowana i oprawiona srebrem -po prababci; duże, ciężkie trapezy mam z C&A lub H&M.

Czarne serduszka, te małe pojedyncze i koniki morskie - Glitter, a mniej więcej od lewej: srebrne z koralem, srebro i onyks - przywiezione z wakacji; skrzypce, różowy kwarc i modelinowe groszki - podarki; u góry jest porcelana emaliowana i oprawiona srebrem -po prababci; duże, ciężkie trapezy mam z C&A lub H&M.

Czarne naszyjniki: Glitter; od góry: drewno i kość słoniowa - prezent (z antykwariatu); zielone kamienie kupione milion lat świetlnych temu w sklepie indyjskim; drobne kamyki - po prababci.

Czarne naszyjniki: Glitter; od góry: drewno i kość słoniowa - prezent (z antykwariatu); zielone kamienie kupione milion lat świetlnych temu w sklepie indyjskim; drobne kamyki - po prababci.

Łańcuszki, broszki i zawieszki. Godniejsze uwagi: motylek - klamra na apaszek, puzdereczko z Maroka i kwarcowy zegarek na szyję od Mamy.

Łańcuszki, broszki i zawieszki. Godniejsze uwagi: motylek - klamra do apaszek z allegro, puzdereczko z Maroka i kwarcowy zegarek na szyję od Mamy.

5. Szerokie paski

Skrajne: z przeceny w Top Secret; czarny: Cropp; Fioletowy, skórzany - Lump. W zasadzie cienkie są wciepane tam, gdzie żorżetowe apaszki, sorki.

Skrajne: z przeceny w Top Secret; czarny: Cropp; fioletowy, skórzany - Lump. W zasadzie cienkie są wciepane tam, gdzie żorżetowe apaszki, sorki.

Ponieważ nikogo specjalnie nie obchodzą księgozbiory i kolekcje płyt (bo wszystko to do znalezienia jest w necie…), wrzucam koty, foki i fata/łachy, efekt schizy ostatniej dekady. Sama też lubię się gapić na ładne rzeczy albo, co gorsza, zacne makijaże (jednakże kosmetyczka systematycznie dobierana, stąd jej absencja we wpisie). Najchętniej gromadziłabym cięte kwiaty, ech.

Nowe fokarium niecnych pakoludzi

Co nowego? Ano, trochę. Po pierwsze: nowe dane osobowe. Tak, dane… Nie osłabia już imię, za to nazwisko bawi. Cudowne trzy tygodnie wakacji, na jakie można było sobie pozwolić. Poza tym: niedługo przyjaciółka wychodzi za mąż. Rozumiem nerwy.

W Budapeszcie, poza widokami, mnóstwo snów, psychodelicznych. Co jeden to lepszy, a każdy nadaje się na bazę do powieści. Rorq zazdrości i podrzuca do czytania wariatów. Trzeba zajrzeć.

Jeśli zaś chodzi o twarzowe: jestem na etapie poszukiwań rudego blondu. Obecny karmel/cośtam jest chyba najbliższy. I pazury w tonacji morskiej zieleni. Jakże wiele jest łączliwości z fokami.

Choćby jedzenie ryb: wg Rorqa to jadam, bo i foki jadają. A gdyby foki/foczki/foczusie jadły kurczaki? Trudno stwierdzić na sto procent.

A  nowe fokarium to nie zmyłka ani prowokacja. Zarezerwowane, dziś. Na bank – poczekamy sobie na kredyt zaufania. Nie bierzemy jeńców ani posłańców. Jeśli nie poślą nam pozytywnej decyzji, poślemy ich do diabła.

Były pociągi – była śmierć, ale była radość, bo był Hel

A co my sobie będziemy?! Film zrobimy! Materiały są, został nam montaż i narracja. Może Krysia Czubówna chciałaby nam pomóc? W końcu to z kamerą wśród zwierząt! Fok i kotów. Przepiękne widoki, których nie odda żaden film o trzeba tam być), ale przynajmniej dowiecie się, jak nasze wrażenia i to bynajmniej nie z fejsbuka rorqowego.

Co by tu jeszcze? Zjarany pysk. A nawet dwa, ale na porcelanowej cerze dużo lepiej widać malinowe wypieki. Foki cudne. Pierwszy raz na żywo zawsze chyba jest zapierający… Półwysep Helski nad Zatoką Gdańską to po prostu coś nie do opisania. Błyszcząca woda z obu stron, mnóstwo jodu, mewy, koty drzemiące na łodziach… Gratka. I oczywiście coś, co na moment pozwoliło mi oderwać się od marzeń o lofcie: Apartamentowiec FOKA!!! Ceny kupna – zabójcze, ale to w końcu nadmorskie kliteczki, więc superokazja.

Chcę, by było jasne: naprawdę robimy reportaż. Rzadko może jestem miła, za to zawsze szczera. I co prawda z podróży wrażeń jest więcej niż z samego Helu, ale przecież w pociągach, na dworcach i w miejscach, gdzie nie chciałabym znaleźć zwłok swoich wrogów, spędziliśmy w sumie 30 godzin, zaś na Helu tylko 11. Nie żałuję, będą konteksty, by lepiej rozprawiać w ElectroHead i na filolo. Tak oto podróż przedślubna pozwoliła spełnić jedno z moich wielkich, obłąkańczych marzeń (nie będę  już smęcić, że to tam miał być miesiąc miodowy). Wyjazd warty był wszystkich tych nerwów, strachu przed kibicami, marznięcia na dworcach, stania na jednej nodze przez osiem godzin w pociągu i debatowania z dresem, dlaczego to nie może puścić sobie w przedziale szmiry z telefonu (bo nie miał słuchawek, a myśmy nie pożyczyli, bo cudzych parchów nie lubimy), bo była też i kawa z automatu za 4,30 (BTW najdroższa w moim życiu), przerwa techniczna banku (terminale nie obsługiwały kart), spanie wczesnym popołudniem na plaży i zachlapane nogawki spodni, bo foki się sturlały do wody z kamyka metr od nas. A wszystko to wspomnienia. I będzie co dzieciom opowiadać. I będzie co dla polskiej kinematografii zachować. Nota bene, materiał godny Pulitzera.

Proszę, bądźcie cierpliwi. Tydzień powinien wystarczyć na montaż i załatwienie jakiejś szychy jako czytającego. Może jakieś typy? Niestety, Gustaw Holoubek  odpada. Ale za to John Cleese to byłaby gratka.

(wybaczcie jakość)