Coś inspirującego jak piach z ucha

Z serii: Filmy dla niedowiarków

Jak działają dobre, stare filmy?

Dobre pytanie.Ale chyba jednak nie do mnie. Ś. p. Julian Antoniszczak (Antonisz) był niezwykle utalentowanym, tak, nie bójmy się tego powiedzieć, wariatem:

Kilka tekstów z jego filmów: Pimbdziaula dyfuzyjna. Ostatecznie – wszystko, co żyje, ma w środku jakąś kiszkę. Dnia tego a tego o godzinie tej a tej wyszedł z domu i do tej pory nie wrócił Ewaryst Fobian, był ubrany i miał brodę. Nie niszczmy kiczucha.

Hm, trochę to robal mózgowy, trochę kwasowa dobranocka naszych rodziców. Malowane na taśmie obrazki, od których przechodzą ciarki… chociaż nie – niektórzy mocno się wzruszają.

I myślę sobie po czterdziestym seansie, że ludzie musieli być kiedyś mniej zepsuci i wrażliwsi niż teraz. Obecnie takie obrazy wpychane są butem do archiwum off’u. Bo to dziwne i nikt nie da rady przez to przebrnąć. Bzdura.

O, tu, proszę, pracowe inspiracje:

W zasadzie nie powinnam się czepiać, czasy się zmieniają. Gdyby wyciągnąć tego typu filmy z lamusa, można by wrzucić do worka z napisem: „Pleby/Biohazard” jakieś 90 % Polaków.

Jeśli komuś to urąga, robaczki, trza się za siebie wziąć! Spójrzcie, ile dobrego robią świetne inspiracje:

Rodzi się tu jedyne pytanie: jak mocno byłbyś w stanie zaangażawać się w swoje hobby?