Jak złamać człowiekowi serce?

Temat przyjaźni nie jest ani łatwy, ani nowy. Mam to szczęście, że z moim najlepszym Przyjacielem będę mieszkać do późnej starości. Ale nie jestem święta – kilkukrotnie zdarzyło mi się przyjaciela porzucić, o wiele częściej jednak to inni porzucali mnie. Dziś w skrócie opowiem Wam o dementowaniu przyjaźni.

Nienawidzę przygłupów, bardzo źle czuję się w towarzystwie buraków (kwadrans w takim towarzystwie odchorowuję kilka dobrych godzin). Być może dlatego popełniam kardynalny błąd w kwestii bliższych znajomości: jestem w stanie wybaczyć człowiekowi niemal wszystko, jeśli tylko jest nieprzeciętnie inteligentny, a do tego ma pozytywnego fioła: histerię, złośliwość, wulgarność, zupełnie inny światopogląd, a nawet to, że próbuje nade mną psychicznie dominować i zakrzyczeć. Nie zwracam wtedy uwagi, że nazywając kogoś takiego przyjacielem, zwyczajnie robię sobie krzywdę. Dlaczego? Może dlatego, że nie umiem tak naprawdę rozmawiać i wystarczająco mocno się otworzyć. To nie jest przyjaźń, tylko koleżeństwo na pół gwizdka.

Rytuał wspólnego picia kawy i tematy związane z nauką oraz nabijaniem się z pustaków nie wystarcza.

I nagle okazuje się, że ktoś tam się za coś obraził, ktoś inny uważa to za drobnostkę, o której wystarczy pogadać dwie minuty i wyjaśnić. Ale brakuje dobrej woli. I te małe rzeczy rosną, piętrzą się i iwśród nich jakoś tak nagle robi się irytująco ciasno.  Przykładowe ostatnie zamienione z sobą w życiu zdania:

– Lubię stypy […]
– Ja nienawidzę, tam ludzie spotykają się tylko po to, żeby chlać wódę. Nigdy na żadnej nie byłam i nigdy na żadną nie pójdę.
– Ja nigdy nie widziałam alkoholu na stypie, a byłam na kilku. Poza tym, skoro nigdy nie byłaś na żadnej, to skąd możesz wiedzieć, że ktoś tam przychodzi, by się schlać i faktycznie chleje?
– Nie rób ze mnie idiotki.

[A był to odcinek Latającego Cyrku Monty Pythona Opus dwudzieste trzecie, pt.: Dowód na bzdurę nie wprost]

Jeśli chodzi o przyjaźnie damsko-męskie i wykluczenie układu F*ck Friends, to oczywiście nie mają racji bytu (przepraszam, że lecę tu skostniałymi strukturami poznawczymi, ale jako szczęśliwej mężatce wypada mi chyba pisać o heterykach, a nie relacjach w grupie LGBT). Nawet, jeśli o nic nie chodzi, to zawsze chodzi wreszcie o Coś, nieważne komu. W tym momencie schodzicie się, albo, by się nie ranić, trzeba się rozejść.

Jeśli kobiecie marzy się przyjaciel-gej, to musicie wiedzieć, że ja na takowych też nie raz się sparzyłam. O ile ktoś taki nie potraktuje Was jak zabawkę, możecie cieszyć się godzinami spędzonymi na zakupach i plotkach o facetach. Byle by tylko nie były to jedyne wspólne tematy.

Czasami okazuje się, że przyjaźnisz się z kimś tak długo, że Wasze drogi mentalne zdołały się bardzo mocno rozejść. A Tobie nie potrzeba się znacząco uwsteczniać. Przyznaję się bez bicia, że zdarzało mi się zamiast ułaskawienia stosować gilotynę.

Chlubne wyjątki:

Niezmiernie cieszą mnie momenty, gdy okazuje się, że jednak komuś tak mocno zależy na przyjaźni, jak mnie. Jeśli po latach ograniczonego kontaktu (nie przez wzgląd na focha czy zmęczenie sobą, lecz np. studia i odległość), wciąż rozmawiasz bardzo otwarcie, znajdujesz wspólny język z drugą osobą, chcesz dawać coś od siebie i to samo dostajesz, to naprawdę masz szczęście. Tak jak ja i W.

Drugim wyjątkiem jest moja J. Gdyby nie to, że obu nam zależało, teraz byłybyśmy dla siebie dwiema obcymi osobami. Jestem wdzięczna.

Bo jeśli naprawdę Ci zależy (i widzisz, że warto stanąć na rzęsach i tupać głową), różnice w podejściu do życia czy odległość, nie robią na tobie najmniejszego wrażenia. Ot, co.

Na koniec jeszcze tylko Jedno: STRZEŻCIE SIĘ NIEDOJRZAŁYCH HISTERYKÓW I PIENIACZY, ROZKOCHANYCH W SOBIE! Amen.

Reklamy

Informacje Shari
Enneagramiczna 4w5 (aspołeczna indywidualistka). Żyję sztuką i potrzebą jej tworzenia; żywię się słodkimi, słabymi piwami (czyt.: wegetarianka). Jestem domorosłą florystką i fryzjerką. Bawią mnie absurdalne rzeczy i abstrakcyjny humor. Wierzę w to, że człowiek bez ogromnej, dziecięcej wręcz wyobraźni jest wewnętrznie ubogi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: