Wegański obiad na/winie

Jako że w ostatnią niedzielę siedziałam w domu sam na sam z moją nieszczęsną pracą licencjacką, a głód rozpychał się po bebechach, postanowiłam działać. Oczywiście, podług praw Murphy’ego, świat się sprzeniewierza w najmniej oczekiwanym momencie i znalezienie w domu czegoś sensownego do jedzenia jest tak proste jak odszukanie Atlantydy.

Ale do rzeczy. Soczewica. Soczewica? Zielona. Do tego parę warzywek: pomidory, czerwona i zielona papryka, kukurydza, garstka groszku, całość okraszona kilkoma ząbkami czosnku w oleju z przyprawami (i odrobiną samego oleju), sosem sojowym, bazylią, oregano (i żółtym serem – bardzo opcjonalnie, przecież miało być wegańsko). Soczewica sobie w garze, nawinięte sobie – na patelni – się duszą.

UWAGA! Pamiętajcie, że proporcje są niezwykle ważne, a przy odrobinie nieuwagi można zepsuć tak świetnie zapowiadający się obiad. Oto tajemnicza miara: NA OKO (i na zapach, of koz).

Wrażenia? Ja od trzech lat na głoda wcieram, wmasowuję i wstrzykuję dożylnie ziemniaka – najlepsze lekarstwo na zmartwienia. A tu nagle coś, co ziemniorem nie jest, a jawi się jako przezajebiste w smaku i się tym najadam. Magia?

Reklamy

Informacje Shari
Enneagramiczna 4w5 (aspołeczna indywidualistka). Żyję sztuką i potrzebą jej tworzenia; żywię się słodkimi, słabymi piwami (czyt.: wegetarianka). Jestem domorosłą florystką i fryzjerką. Bawią mnie absurdalne rzeczy i abstrakcyjny humor. Wierzę w to, że człowiek bez ogromnej, dziecięcej wręcz wyobraźni jest wewnętrznie ubogi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: