Zakochana po uszy… w wykładowcy!

To nie kiepski żart, ani kolejny odcinek wenezuelskiej opery mydlanej. Nawet mój Mąż dowiaduje się o tym w ten sposób. Powód? Prof.X.!

Sprawa godna przegadania przy kawie. Ten motyl, zanim osiadł na mej wątrobie, błąkał się długo po zaspanej aurze. Na wykład wpadłam spóźniona. I zobaczyłam przeciętnego gościa ze zjawiskowymi wąsami. Nic jednak nie zwiastowało tego wariactwa. Profesor otworzył usta, a z nich złote myśli rozpraszały się po sali. Zaczęło się od pewnego wieszcza:

Kochanowski… Tytan słowa… gdyby był Anglikiem czy Niemcem, mdlelibyśmy z zachwytu nad jego pisarstwem… Lecz nie potrafimy go wypromować…
– Ależ skąd, to ja mdleję, proszę Pana, nie z zachwytu nad Jaśkiem z Czarnolasu, ale z uwielbienia dla Pana erudycji! I promować ją będę do końca świata.

Jestem niespecjalnie chory na swoim punkcie…
– Pan nie musi! To moje serce choruje z tęsknoty za Panem!

Mamy dziś czasy mało krytyczne wobec siebie… Szkoła, choć nie powinna, demoralizuje zamiast wychowywać.
– I uczy truizmów! Zajmie się Pan nami? Obiecuje Pan?!

Ale nie wiem, jak to było u Was w szkołach, nie jestem prorokiem czy wizjonerem
– Ani wizjerem, ani jasnowidzem, ani wodolotem, ani apostołem. Nic nie szkodzi! Już nic mnie do Pana nie zniechęci!

Reformy są poczebne!
– No pacz Pan, sama bym na to nie wpadła… I poczeba nam więcej takich ludzi, jak Pan!

Stanisław Gajda, Gaaaaj-daaa, G-a-j-d-a…
– Pan nie uwierzy – znam! Natomiast nic nie równa się z pańskimi monosylabami. Mam od nich dreszcze…

Nie wszystko da się poszukać, bo to są też moje autorskie przemyślenia.
– Dlatego nie daruję sobie, jeśli któregoś wtorkowego poranka nie będę mogła zjawić się na Pańskim wykładzie!

Komentarz do zbliżającego się egzaminu:


Reklamy

Informacje Shari
Enneagramiczna 4w5 (aspołeczna indywidualistka). Żyję sztuką i potrzebą jej tworzenia; żywię się słodkimi, słabymi piwami (czyt.: wegetarianka). Jestem domorosłą florystką i fryzjerką. Bawią mnie absurdalne rzeczy i abstrakcyjny humor. Wierzę w to, że człowiek bez ogromnej, dziecięcej wręcz wyobraźni jest wewnętrznie ubogi.

One Response to Zakochana po uszy… w wykładowcy!

  1. rorq says:

    Gość ma w szczękę, tyle powiem 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: