Syndrom „dnia po”

Nie wiem, czy to sprawka zajebistego lakieru do włosów (który też ocalił mnie przed sypiącymi się Różami – ale o tym w innym wpisie), czterech i pół godziny snu, dobrej bazy pod makijaż (którego nawet nie poprawiłam rano, wiem, wiem, ohyda), gorącego, megapobudzającego prysznica z rana, czy po prostu Bogini nade mną czuwa, ale mój stan psychofizyczny + twarzowe jest ogólnie całkiem całkiem…

Słit focia.

Co ciekawe – pozbyłam się migreny (tej pindy męczącej mnie od dwóch tygodni). Jak? Włożyłam okulary… Hm, kocie oprawki (jedyny mój zakup z restyle.pl) z nie specjalnie powalającą dioptrią i cylindrem, jak się okazuje, może zdziałać cuda. Szok i masakra, to już chyba ten czas: starość.

Zawitałam gościnnie w robocie. Kwiaciarnia to miejsce pełne inspiracji, zarówno stylowych, jak i wnętrzarskich. I mało mnie obchodzi, czy coś akurat jest teraz modne. Te połączenia formy, koloru, faktury i światłoczułości zwyczajnie nie mogą pozostać niezauważone:

Fot. 3.: drut z malowanej cyny, fot. 7.: miedziana siatka,  fot. 12.: kulki żelowe, do wyhodowania w wazonie (odważnych zachęcam do macania tejże materii), fot. 13.: rattanowa kula.

I uwaga, teraz coś, co wzbudziło u Świetlówki konsternację:

Eeeee… Włóczkowe koty z grochem w środku?

Nie wiem, o co zacz, dlatego wklejam małpy z laki.

Na szczęście, pozostają spokojniejsze kąty kwiaciarni.

No. I tak to świat wygląda dzień po ElectroHead party. Przynajmniej mój. Cóż, gdyby dziś mogło wybrzmieć oficjalne stanowisko Rorq‚a w tej sprawie, byłoby mniej więcej takie:

(żart hermetyczny)

(żart hermetyczny)

Dobranoc.

Reklamy

Informacje Shari
Enneagramiczna 4w5 (aspołeczna indywidualistka). Żyję sztuką i potrzebą jej tworzenia; żywię się słodkimi, słabymi piwami (czyt.: wegetarianka). Jestem domorosłą florystką i fryzjerką. Bawią mnie absurdalne rzeczy i abstrakcyjny humor. Wierzę w to, że człowiek bez ogromnej, dziecięcej wręcz wyobraźni jest wewnętrznie ubogi.

One Response to Syndrom „dnia po”

  1. rorq says:

    ja tego nie rozumiem (poza kotami)
    A wiewiórkę to możesz puścić w dziuplę, o!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: