Dzieciata komuna i tykające hipopotamy

Na szczęście nie można mnie za jaja powiesić za głoszenie herezji. Na szczęście też mam wpływ na to, jakie będą moje dzieci. Niestety nie widzę nic uroczego w cudzych dzieciach, drących się, srających gdzie popadnie. Stety – mam ochotę rozpiżdżać. Przykładowy przykład sytuacyjny, dajmy na to – z dzisiaj:

Spotkałam się z przyjaciółką, tym magicznym stworzeniem pracoholizującym, co to w czasie wolnym liczy żebra i płacze, że dwa-dzieś-cia-sześć, ze-gar-ty-ka i snuje marzenia o dzieciach. I ewentualnym mężu do kompletu.

Więc przychodzi wspólniczka psiapsióły, zwaliste babsko, jeszcze przed ciążą przypominające człowieka typu kobieta. Z najmniejszym dzieckiem świata własnodupnie powitym tydzień temu. Z miniaturą. Wiecie, dużo takich w hodowlach czy wystawach botanicznych. Wokół kumpeli i wspólniczki, Flipa i Flapa, spory, zwalisty tłumek, sztuk dwie, hipopotamic. Oczywiście ze swymi pociechami, plus minus rok. I tak wisząc im te sępie łby nad wózkiem, superhiper boskim za dwa tysiące (czyt.: brzydszych nie było?), zresztą mniejsza o to. Gapią, wzdychają, boże, jakie to maleństwo przesłodkie! Ale do kogo podobne?

O żesz, Marysiu. Jak to do kogo? Do miliona innych, czerwonoryjnych noworodków. Dobrze, że wózki i ciuszki się od siebie różnią, przynajmniej nie pomylisz bachora w tym dzieciatym tłumie.

Żeby nie było – niewiele rzeczy jest mnie w stanie złamać, o ile nie mają nic wspólnego z katowaniem zwierząt. Lecz nadszedł ten dzień, gdy moja psychika, zdewastowana tą cukierkową paplaniną, kazała mi wziąć rower w troki i uciekać, gdzie pieprz rośnie.

Podobno dzieci są jak pierdy: wytrzymasz tylko swoje. Może i prawda. Możliwe, że i moje p(ak)otomstwo będzie doprowadzać ciotki do białej gorączki (a już w szczególności Olę, uroczą istotkę z, jeśli nie ujemnym, to zerowym instynktem macierzyńskim). Ciekawi? Hmmm.

Reklamy

Informacje Shari
Enneagramiczna 4w5 (aspołeczna indywidualistka). Żyję sztuką i potrzebą jej tworzenia; żywię się słodkimi, słabymi piwami (czyt.: wegetarianka). Jestem domorosłą florystką i fryzjerką. Bawią mnie absurdalne rzeczy i abstrakcyjny humor. Wierzę w to, że człowiek bez ogromnej, dziecięcej wręcz wyobraźni jest wewnętrznie ubogi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: