Kot na gigancie

Stało się. Bazia wypadła z balkonu. Potem szumiące korony drzew. Teraz zastój. A najlepsze jest to, że ma ruję, więc osiedlowe koty, jakich tu sporo będą miały używanie.
Rorq doczytał wczoraj, że w okolicy trują koty po piwnicach.
Nie wiem, co będzie, ale przyznam, że nie dostałam w życiu lepszego prezentu imieninowego. A może to ukryta kamera? Jak z dzieckiem zostawionym w supermarkecie.
Cóż – w najgorszym wypadku będę paradować po ZG bez brwi, na znak żałoby. W najlepszym: będziemy mieli do oddania kotki.

P.S. Miałam też dziś egzamin, ale to nie ma teraz w ogóle znaczenia.

Reklamy

Informacje Shari
Enneagramiczna 4w5 (aspołeczna indywidualistka). Żyję sztuką i potrzebą jej tworzenia; żywię się słodkimi, słabymi piwami (czyt.: wegetarianka). Jestem domorosłą florystką i fryzjerką. Bawią mnie absurdalne rzeczy i abstrakcyjny humor. Wierzę w to, że człowiek bez ogromnej, dziecięcej wręcz wyobraźni jest wewnętrznie ubogi.

2 Responses to Kot na gigancie

  1. Wróci i nic jej nie będzie. Zobaczysz. Po prostu Rorq przyciąga kobiety zmieniające sobie imię oraz defenestrujące koty płci żeńskiej które mają jedno oczko trochę bardziejsze, been there, done that. Trzymam kciuki bardzo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: