Bazia vs. Fokka (niusy co godzinę)

Się porobiło. Rudo-biała kotka o islandzkim imieniu jest z nami. Po wczorajszym wieczorze, ofuczanym obustronnie, odbyła się eksploracja łóżka, walka o poduszki z wkładką (mamą i tatą). Bazia wygrała, więc Fokka, posiłowawszy się na spojrzenia, zajęła salon, kuchnię, łazienkę i Rorqa. Ale i tak dumna jestem z Bazi.

Fokka na Fejsie

9:00 Fuczą, a jakże. Bazia cały czas pilnuje łóżka, które po nieprzespanej nocy odbiła Foce. Fokka zaś, jak się okazało podczas robienia kawy, gardzi wodą, za to na mleko ma fiksację. Teraz biją się na spojrzenia z kanapołóżek w obu pokojach. Cóż więcej dodać? Ano, rudzielec liże. Lizać ludzi uwielbia. Po rękach, nogach, nieistotne.

10:00 No więc siedzę sobie z kawką. Bazia z sypialni mruga do mnie porozumiewawczo, ale leży. Fokka w saloniku. Skulona – śpi. Wreszcie obie obie padły i było cicho. Słuchamy sobie tak w trójkę Depeszów. F. poderwała głowę, gdy usłyszała Enjoy the Silence, ale padła znów. Pewnie całą noc trwała wojna podjazdowa, więc się nie dziwię. Hm, ostatnio Bazia miała pretensje, że wychodząc z domu, wyłączam IAMX, a dziś DM. Muzyka łagodzi obyczaje?

11:00 Spięcie chwilowe było na balkonie. Jednooki pirat na parapecie; foczydło w różowych szelkach na zapoznaniu. Stanęło na tym, że Bazia siedzi przy otwartym oknie w sypialni (skacze z niego na balkon i z powrotem), zaś Fokka zapija smutki trzecią miską mleka. Ciasteczkiem do mleka gardzi jednak. Niech będzie.

12:00 Zafejsiło. Nic to. Tak sobie zmywam podłogę. Aha, pamiętajcie o wsadzaniu węża pralkowego do wanny. Więc porządki. Koty przerażone odkurzaczem, napuszone na mnie, na siebie, na zmianę chodzę i się tulą. Niewzajem. Myślałam, że się w strachu przedodkurzowym zjednoczą, ale nieeee. Lepiej burczeć. Kompulsywne mleko i siedzenie na zewnątrz parapetu (Marek, przepraszam, pewnie jesteś bliski zawału…) jakoś daje radę. Fokka śpi, Bazia oblazła toto wokół i przyszła na biurko. Myje się. Nigdy nie pojmę tajemnicy kociej myjko-łapy twarzowej, białej, rozmiar uniwersalny. Y, wiem, po co przyszła. DM przestało grać. O, już. Kot jak żaden inny. Nawet o niewziętym do pracy laptopie przypomni. Niuch ciekawski. Ciekawe, kiedy będą razem balować…

13:00 Okazało się kilka rzeczy. Po pierwsze:  Miałem dla Ciebie ciasteczko, ale je zjadłem w przypadku rudzielca nie byłoby wcale na wyrost; Fokka jednak nie pogardziłaby takim maślanym, sam zapach ją „nakorbił”; po drugie: rorqowe, wczorajsze Zepsuliśmy Bazi radość z rui to najszczersza prawda, wije się na parapecie jakoś tak niemrawo… I po trzecie: w redakcji awaria prądu; a mówiłam, że w dziale IT powinny stanąć klatki, piętrowo, a tam kółka z chomikami – takie niby zasilanie awaryjne.

14:00 Koty się przemieszczają. Kuchnia-łazienka-inne-takie-pomiechy. Bazia dostała wacika, więc świat chwilowo przestał dla niej istnieć. Foczulla pije mleko, kradnie okruszki z pudełka na ciastka, a w kuwecie klocki, pomału robi się tetris. Stresa mam po telefonie od Rorqa, bo okazało się, że mamy gości za kilka godzin (Rodzina Lekarzy: Doktor i Doktorka mieszkający z dwojgiem kocich dzieci: Hy.. Chy…cka – nigdy nie wiem, czy to od Hycla, czy od Chodzenia w pionie; oraz Durin, spolszczona wersja imienia: Klusek). Ale będzie cyrk. Trzeba wylizać chatę, potem zaś kocie płaszcze, rudy i bury, będą łopotać między gośćmi… Nie wiem, czy to jeszcze herbata urodzinowa, czy już bardziej „pępkowa”. Jeny, to koty mają pępki???

15:00 Czy pisałam już, że Fokka oblizuje nasze ręce i nogi? Tak właśnie jest, jak tylko widzi okazję, mam całe ręce w ślinej glazurze. Bazia przydreptała z lodówki (od wczoraj to jedyny azyl, bo rudzielec nie wskakuje na obiekty meblowe) na blatbiurko, Foczy zad chciał spocząć na którymś z foteli, ale starsze dziecko się wydarło, że nie wolno. Focze spacyfikowane. Obie zachowują się neurotycznie; ni to kocia blaza, ni iście ludzka chęć do życia. Pół biedy, że obie do ludzi są przymilne. Kiepski ze mnie mediator…

16:00 Oho! Zaczęło się chyba wreszcie. Mocniej zabiło kocie serce. Może jeszcze dziś wieczorek zobaczymy z Rorq’iem i Doktorami walkę bokserską? Fajtfajtfajt!!! Ruda foko-lizawka nie daje nic w domu zrobić (porządki dzisiaj to jak krew z nosa). Albo płacze za mlekiem, albo liże… Możnaby w ten sposób przyoszczędzić trochę na wodzie? Hm. Rękawice poszły w ruch. Wyczuwalne napięcie. Już wiem, znów przecież nie gra muza spod szyldu: D[obre piosenki a] M[ordy-niewypał!]. Tajemnica Poliszynela rozwikłana. Fajne to koty.

17:00 Ostatnie już dziś info z frontu. Frontu?

No, że z domu. Każdy kot ma po śpiochu w oku. Ale pewnie nie dadzą spokoju. Mi, sobie. Szczwane są to liski. Głaskać obu się nie da. Skłócać ludzi jest nawet zabawnie, ale koty to koty. ,,Skakają” potem w nocy po człowieku. Lepiej być miłym i nie naciskać. Jakie wnioski po ośmiu godzinach przyglądania się kotom? Kot większy nieco lubi mnie nadal, ze stresu (lub przez ruję) nie je i chyba wciąż tęskni za Gustawem (mniam-ryba lepsza od siostry???). Kot mniejszy nie boi się pralki, nie lubi obcinania pazurów, jest ,,fetniarą”, ale nie próbowałam jeszcze podawać tabletki na odrobaczanie. A może być grubo. Życzcie powodzenia…

Reklamy

Informacje Shari
Enneagramiczna 4w5 (aspołeczna indywidualistka). Żyję sztuką i potrzebą jej tworzenia; żywię się słodkimi, słabymi piwami (czyt.: wegetarianka). Jestem domorosłą florystką i fryzjerką. Bawią mnie absurdalne rzeczy i abstrakcyjny humor. Wierzę w to, że człowiek bez ogromnej, dziecięcej wręcz wyobraźni jest wewnętrznie ubogi.

7 Responses to Bazia vs. Fokka (niusy co godzinę)

  1. ehhh… ja tam nie wiem, ale znów jakoś mam wrażenie, ze kot w domu powinien być jeden, żeby nie zazdrościł miłości temu drugiemu tylko brał na siebie całą ludzką uwagę… No ale stało się. Kociska są dwa (a raczej dwie) to się trza cieszyć, że mają dobrych właścicieli, myzianie i pełne michy.

  2. rorq says:

    🙂
    Czytam, obserwuję – lepiej mi się pracuje od tego 🙂
    Dzięki!
    Przy okazji – umarło mi GG.
    Przy okazji (2) – wrzucę chyba link do tego wpisu na face, co ty na to? 😉

  3. rorq says:

    Zapomniany waż od pralki… Boję się. Że znów sąsiedzi kolbami w drzwi załomocą…

  4. rorq says:

    Leżę! Powinnaś na blogu robić relacje online z pokazów mody etc…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: