O paleniu mostów słówko

Za każdym razem, gdy słyszę: „Nie pal mostów za sobą”, myślę.

I wymyśliłam. Pomyślcie: mosty buduje się zazwyczaj między obiektami w jakiś sposób od siebie odległymi, brzegami, ulicami. A kiedy coś jest blisko, most jest zbyteczny.

W przełożeniu na ludzi: Jeśli ludzie są ze sobą blisko, nie koniecznie w związku, istnieje tak zwana rozmowa, więc żaden most (czyt. konwenans, sztuczne utrzymywanie kontaktu) zwyczajnie nie istnieje.

Więc słucham, po co niby komu te mosty? Dla osobistych korzyści? Nie mów Gienkowi, co o nim myślisz, bo może ci kiedyś jeszcze np. pracę załatwić. A co, gdy pan Gienio to skończony, zepsuty pacan?

Ja się na to nie piszę.

Może toporne to moje aspołeczne podejście, ale stawiam, kurde, na szczerość. Macie przyjemność w udawaniu, że człowieka lubicie tylko po to, by ten most nie spłonął?

Głupio.

Reklamy

Informacje Shari
Enneagramiczna 4w5 (aspołeczna indywidualistka). Żyję sztuką i potrzebą jej tworzenia; żywię się słodkimi, słabymi piwami (czyt.: wegetarianka). Jestem domorosłą florystką i fryzjerką. Bawią mnie absurdalne rzeczy i abstrakcyjny humor. Wierzę w to, że człowiek bez ogromnej, dziecięcej wręcz wyobraźni jest wewnętrznie ubogi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: