O tym, jak moda ma się do stylu

A bo ja wiem? Chyba nijak. Często zauważam, że ludzie mylą te pojęcia. Bo skoro już moda, to na pewno haute couture.

„Takie odjechane i na pewno niewygodne”. Cóż, gdyby tylko się o wygodę rozchodziło, w stroju weekendowym (charakteryzującym się dresowymi bluzami i strasznie spranymi ciuchami, na dodatek może jeszcze „kociomamowe” kapcie) wychodzilibyśmy do pracy, na uczelnię, imprezę. A jednak dzieje się inaczej…

Myślę sobie, że w modzie było już wszystko: poduszki na ramionach, spodnie-dzwony, etc. Teraz, dzięki mediom robiącym kawał dobrej roboty, zwraca się uwagę na dopasowanie stroju do walorów sylwetki. Prócz tego – wszystko już było. Więc powracamy do trendów sprzed lat. I co dalej?

Ano, można, wbrew lansowi, pójść w szeroko rozumiane „kolażowanie” (neologizm Rorq’a). I w ten sposób zacząć tworzyć swój własny styl. Powybierać elementy, które są fajne i potrzebne (kopnijcie mnie w żopu, jeśli się powtarzam!). I powkładać się do Formy Stylu na kilka sposobów: analizy kolorystycznej, określenie typu sylwetki i dopasowanie fryzury do rysów twarzy.

Można się oczywiście na to kulturalnie „odlać”. I dać sobie przyzwolenie na bycie „nieforemnym”. Bo jak inaczej nazwać kogoś, kto nie ma własnego stylu? Normalnym?!

Ha! Skoro tak, to kreowanie stylu przyporządkowuję do działań artystycznych; bo czemu nie? W końcu to nie lada sztuka!

Artysta absolutny, jak Björk na ten przykład, ma spójny pomysł na siebie. Spójrzcie:

Wygooglajcie sobie jej foty. Warto.

Określanie występuje na wielu płaszczyznach i wielokierunkowo. Mamy więc i subkultury (o wybranych szerzej – inną razą!), i vintage, i klasykę także nadającą się do kosmetycznych przeróbek…

Pokombinuj. A potem ubierz się tak, by wyrazić siebie. Ubierz się też w zapach.

I tu można kreatywnie podejść do tematu; spotkałam się ze stanowiskiem, że różne typy urody mają „swoje zapachy”. Mi jednak bardziej wygląda to na bardzo osobisty dobór, bo o gustach się nie dyskutuje.

A czemu moda i styl łączą się ze sztuką? Po obejrzeniu poniższych tak mnie jakoś naszło.

Oto reklama Chanel N°5 z przecudną Nicole Kidman:

I jeszcze jeden ładny obrazek – spot o nieistniejących perfumach (hm, od razu ciekawi zapach, co?):

Do następnego.

Reklamy

Informacje Shari
Enneagramiczna 4w5 (aspołeczna indywidualistka). Żyję sztuką i potrzebą jej tworzenia; żywię się słodkimi, słabymi piwami (czyt.: wegetarianka). Jestem domorosłą florystką i fryzjerką. Bawią mnie absurdalne rzeczy i abstrakcyjny humor. Wierzę w to, że człowiek bez ogromnej, dziecięcej wręcz wyobraźni jest wewnętrznie ubogi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: